Dzieci

Wprawdzie nie mam swoich dzieci Ale jestem ciocią dla siostrzeńców moich Są maleńcy jeszcze bardzo, ale patrzeć tylko Gdy czas szybko zleci i do szkoły pójdą Póki co to szkraby jeszcze Nadal czyste kartki Można naszkicować piękną przyszłość dla nich Ale żeby kreśląc słowa, nie popełnić błędu To ogromny trud, by wychować dzieci mądrze By pokazać im jaki świat ma odcień Co stanowi dobro, a co egoizmem nazwać Czym zranić możemy, a za co oberwać Chociaż jestem tylko ciocią, nie rodzicem jednak Będę chciała im pokazać kolorowy wszechświat Otworzyć przed nimi magii świata drzwi Wyobraźnię zbudzić, uczuć poczuć zew Patrzeć w niebo z nimi chcę, pokazywać gwiazdy Zgadywać chmur kształty Głaskać korę drzewa, miziać płatki róż Poznawać zapachy, w deszczu zmywać kurz Marzę dla nich o tym, by byli bezpieczni By na życia ścieżce nic im nie groziło Dam im sporo luzu, by wyrazić mogli Kim są, czego pragną, dokąd pędzą Będę się starała przestrzegać też zasad, które wpoją im mama...